Motyw przerażającego lasu, w którym łatwo się zgubić, to popularny scenariusz horrorów, który potrafi wystraszyć niejednego widza. Nic w tym dziwnego, w końcu któż z nas nie bał się wieczornych, leśnych spacerów? Twórcy kina grozy chętnie wykorzystują nasze lęki i kreują sytuacje w filmach, których nigdy nie chcielibyśmy doświadczyć. A jakie produkcje można wyróżnić? O tym, poniżej!
Mroczne zlecenie płatnego zabójcy
Lista płatnych zleceń opowiada historię Jay’a, byłego żołnierza i płatnego mordercę, który z uwagi na swoją nieciekawą sytuację finansową postanawia przyjąć ostatnie zlecenie w swoim byłym fachu. Z pozoru zadanie wydaje się dziecinnie proste i nic nie wskazuje na to, by Jay miał mu nie podołać, zwłaszcza że w grę wchodziły naprawdę spore pieniądze. Okazuje się jednak, że w całość zamieszana jest przerażająca sekta, a sytuacja dramatycznie się komplikuje. Zielona sceneria stanowi tu nie tylko tło akcji, ale przestrzeń rytuałów, w których główny bohater zostaje uwikłany wbrew własnej woli.
Aokigahara — japońskie królestwo śmierci
Las samobójców to kolejny horror o duchach z leśnym tłem. Sara, główna bohaterka filmu, wyrusza do Japonii, by znaleźć swoją siostrę, która zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Trafia ona do lasu Aokigahara, który jest niezwykle atrakcyjny w oczach samobójców. Tubylcy ostrzegają Amerykankę przed tą niebezpieczną wyprawą, jednak miłość do siostry wygrywa z rozsądkiem i Sara zbacza z trasy, chcąc odkryć prawdę o zaginionej dziewczynie.
Kobieta nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że każdy, kto wchodzi do lasu samobójców ściąga na siebie gniew udręczonych i wściekłych dusz zmarłych, które nie życzą sobie gości. Film bazuje na autentycznej lokalizacji — u podnóża góry Fuji znajduje się rzeczywisty las Aokigahara, znany z największej liczby samobójstw w Japonii. Twórcy wykorzystali klimat miejsca, by pokazać, jak cienka granica istnieje między realnymi lękami a niewidzialnym zagrożeniem.
Weekendowa wyprawa, z której nie ma powrotu
Kolejną propozycją dla miłośników horrorów z lasem w tle jest Dom w głębi lasu. Historia ta opowiada o grupie studentów, którzy na weekendowy wypad obrali sobie miejsce z dala od cywilizacji. Nie działają tam komórki, a GPS w ogóle nie jest w stanie lokalizacji wykryć. Brzmi jak doskonała opcja na imprezę, która nikomu nie będzie przeszkadzać. Jednak jest pewne „ale” w tej całej historii.
Napotkany przez przyjaciół farmer mówi coś, co powinno młodych ludzi zastanowić, otóż: mogę pomóc wam tam dotrzeć, ale wydostać się będziecie musieli na własną rękę. A jak się później okaże, będzie to niemal niemożliwe zadanie. Produkcja nie bez powodu stała się klasykiem gatunku — łączy sprawdzone horrory o nastolatkach z inwencją fabularną i niespodziewanymi zwrotami akcji, które kwestionują założenia widza co do tego, jak w rzeczywistości działa horrorowy schemat.
Polski obóz trzeźwości zamienia się w koszmar
W lesie dziś nie zaśnie nikt to polski horror, którego akcja na początku nie zapowiada większej tragedii. Grupka nastolatków, uzależnionych od nowoczesnej technologii, wybywa na obóz, na którym będą próbować żyć offline. Niestety, wycieczka nie idzie po myśli organizatorów, a młodzi ludzie będą zmuszeni stawiać czoła złu, którego nawet najbardziej przerażający zakątek internetu nie widział.
Czy uda im się wyjść cało z opresji? Film wyróżnia się również tym, że stawia w centrum uwagi problem współczesnego uzależnienia od mediów społecznościowych i błyskawicznej wymiany informacji. Kiedy ta możliwość zostaje odebrana, bohaterowie muszą polegać wyłącznie na instynkcie i wzajemnej pomocy, co zwiększa napięcie i autentyczność przeżyć. Sceny rozgrywane nocą, w głębi polskich lasów, potęgują wrażenie, że wyjście z tej sytuacji może być niemożliwe.
Rodzinny skrót, którego nigdy nie było na mapie
Ostatnią już propozycją horrorów z leśnym motywem jest film Droga śmierci. Nie jest to może znana produkcja, ale zdecydowanie godna polecenia. Opowiada ona losy rodziny Harringtonów, którzy jadąc na święta do rodziny, postanawiają skrócić sobie drogę i zjechać z autostrady. Niestety sytuacja z czasem robiła się coraz dziwniejsza.
W radiu słychać było płacz dziecka, zegarki stanęły, wskazując jedną godzinę, skrót, którym jechali, nie istniał na mapie, a na domiar złego co chwila napotykali tę samą młodą, ubraną na biało kobietę. I to właśnie moment, w którym rozpoczyna się faktyczna droga śmierci. Film działa na zasadzie stopniowej eskalacji niepokoju — od niewinnego błędu nawigacyjnego, przez narastające anomalie, aż po konfrontację z czymś, czego nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Leśna sceneria wzmacnia tu poczucie izolacji i braku kontroli nad sytuacją.


W lesie dziś nie zaśnie nikt to bardzo fajny horror. Nie spodziewałem się, że Polska potrafi wyprodukować taki dobry slasher. 🙂