Figurka klauna Pennywise z balonem

Horrory o klaunach, po których już więcej nie pójdziesz do wesołego miasteczka

Dla wielu ludzi klauny stanowią mroczne wspomnienie z dzieciństwa, które chcieliby na dobre wymazać z pamięci. Nic więc dziwnego, że motyw przesadnie wymalowanych postaci żądnych krwi często przewija się w filmach grozy. Poznaj horrory z klaunami, po których obejrzeniu długo będziesz omijać wesołe miasteczka i festyny.

Dom tysiąca trupów — film o klaunie, który czerpie radość z zabijania

Jeśli szukasz horroru o klaunie, który zabija, to jednym z nich jest właśnie Dom tysiąca trupów — wyjątkowo krwawy film z klaunem w roli głównej. Film został wyreżyserowany przez Roba Zombie i miał premierę w Stanach Zjednoczonych w 2003 roku. Jednak wciąż znajduje się w czołówce cyrkowych horrorów, w których krew leje się strumieniami. Zdecydowanie Dom tysiąca trupów to horror dla widzów o mocnych nerwach, ponieważ psychopatyczna banda Kapitana Spauldinga czerpie przyjemność z odbierania ludziom życia w bardzo brutalny sposób.

Jak zaczyna się ta mroczna historia? Czworo nastolatków dociera do miejsca, gdzie kiedyś według znanej im historii został stracony okrutny morderca Doktor Satan. Niestety psuje im się samochód, a ulewa skutecznie uniemożliwia powrót do domu. Z pomocą przychodzi im przypadkowo poznana dziewczyna, która oferuje im nocleg. Jednak ta bezinteresowana pomoc stanowi tylko przynętę, aby zwabić młodych ludzi w morderczą pułapkę.

Reżyser konsekwentnie buduje napięcie przez całą projekcję — sceny przemocy są tutaj nie tylko liczne, ale również przedstawione z obsesyjną dbałością o szczegóły. Rob Zombie nie ukrywa swojej fascynacji estetyką eksploatacyjnego kina lat 70., co widać w sposobie kadrowania, doboru muzyki i scenografii. Atmosferę wzmacnia surowa, ziarnista faktura obrazu oraz soundtrack pełen southern rocka i psychodelicznych dźwięków.

To — jeden z najmroczniejszych horrorów o klaunach

Kolejnym filmem jest To z 2017 roku w reżyserii Andy’ego Muschietti. Produkcja stanowi remake kultowego horroru o klaunie o imieniu Pennywise z 1990 roku, który porywa i morduje dzieci. Film jest adaptacją kultowej powieści Stephena Kinga o tym samym tytule. Przerażający klaun z tego horroru stanowi uosobienie dziecięcych lęków. Niestety dorośli nie dostrzegają czającego się w mieście zła, więc młodzi ludzie są skazani na samodzielne stawienie czoła mrocznej postaci.

Historia rozgrywa się w fikcyjnym miasteczku Derry w stanie Maine, gdzie co 27 lat budzi się starożytna siła żywiąca się strachem najmłodszych mieszkańców. Grupa outsiderów, nazywających siebie Klubem Frajerów, musi stawić czoła nie tylko supernatural zagrożeniu, ale również codziennej przemocy ze strony rówieśników i dorosłych. Muschietti umiejętnie balansuje pomiędzy nastrojową grozą a momentami prawdziwego coming-of-age, dzięki czemu film przemawia zarówno do fanów tradycyjnych horrorów, jak i kina obyczajowego.

Bill Skarsgård w roli Pennywise’a stworzył ikoniczny obraz potwora — jego interpretacja różni się od legendarnej kreacji Tima Curry’ego, oferując bardziej animalistyczną, nieprzewidywalną postać. Każda scena z jego udziałem stanowi mistrzowsko zrealizowany pokaz psychologicznego terroru, który działa na wielu poziomach.

Klaun — klasyka gatunku

Historia filmu zaczyna się całkiem niewinnie — ojciec, chcąc sprawić przyjemność swojemu synowi z okazji jego 6. urodzin, postanawia przebrać się za klauna. Nie ma w tym nic, co zasługuje na określenie mianem strasznego. Groza pojawia się dopiero wtedy, gdy mężczyzna zamierza zdjąć strój, a nie może tego zrobić, ponieważ przebranie stało się częścią jego ciała. To jeden z horrorów napędzanych przemianą protagonisty, w którym kochający ojciec zmienia się w żądnego krwi mordercę.

Reżyser Jon Watts, znany później z trylogii Spider-Mana dla MCU, po raz pierwszy pokazał swoją umiejętność łączenia groteski z autentycznym niepokojem. Film eksploruje motyw utraty kontroli nad własnym ciałem i umysłem — główny bohater stopniowo odkrywa, że strój należał niegdyś do pradawnego demona żywiącego się dziećmi. Każda próba pozbycia się kostiumu kończy się niepowodzeniem, a instynkty drapieżnika coraz bardziej przejmują kontrolę nad jego świadomością.

Produkcja wyróżnia się również oryginalnym podejściem do mitologii — zamiast tradycyjnego seryjnego mordercy dostajemy tutaj nadprzyrodzoną klątwę osadzoną w nordyckich legendach o Cloyne, istocie polującej na niewinne ofiary podczas zimowego przesilenia. Dzięki temu Klaun wychodzi poza schemat typowego slashera i oferuje widzom coś więcej niż tylko kolejną krwawą jatkę.

Strzeż się klauna — horror o zemście

Film łączy w sobie elementy grozy i komedii, powstał pod okiem Conora McMahona i miał premierę w 2012 roku. Klaun Richard, który miał być atrakcją podczas urodzinowego przyjęcia małego chłopca, staje się ofiarą dziecięcego żartu. Solenizant razem ze znajomymi postanawiają związać mu sznurówki. Mężczyzna potyka się i przez przypadek nadziewa na kuchenny nóż. Po sześciu latach klaun wstaje z grobu i ponownie pojawia się na przyjęciu organizowanym przez chłopca z zamiarem zemsty na dzieciakach, które przyczyniły się do jego śmierci. Klimat produkcji jest dosyć mroczny, jednak ten film z całą pewnością zasługuje na miano czarnej komedii.

McMahon świetnie gra konwencją — z jednej strony mamy tutaj typowy slasher z niewiarygodną liczbą kreatywnych morderstw, z drugiej zaś ironiczny dystans do całego gatunku. Richard Grindle wraca jako żywy trup, ale jego zemsta nie jest bezmyślna — każde dziecko otrzymuje karę odpowiadającą jego charakterowi i zachowaniu podczas owego feralnego przyjęcia. W efekcie dostajemy horror, który bawi równie skutecznie, co przeraża.

Szczególnie udane są sceny rozgrywające się w wesołym miasteczku — reżyser wykorzystuje kolorową, pozornie przyjazną scenografię jako kontrast dla krwawych wydarzeń. Karuzele, automaty z watą cukrową i stoiska z nagrodami stają się tłem dla makabrycznych zabójstw, co potęguje absurdalność całej sytuacji. Film celowo balansuje na granicy parodii, nigdy jednak nie przekraczając jej na tyle, by stracić swoją horrorową tożsamość.

Dlaczego klauny tak skutecznie budzą grozę?

Fenomen coulrofobi, czyli lęku przed klaunami, ma swoje psychologiczne uzasadnienie. Przesadnie wymalowane twarze ukrywają prawdziwe emocje, tworząc zjawisko zwane „niesamowitą doliną” — nasza percepcja rozpoznaje coś znajomego, ale jednocześnie wypaczonego, co wywołuje instynktowny niepokój. Klauny z założenia mają sprawiać radość dzieciom, dlatego ich zmiana w morderców stanowi tak silne odwrócenie oczekiwań.

Kino grozy od dziesięcioleci czerpie z tego paradoksu — od Cesarego z Gabinetu doktora Caligari, przez Gwindalę z Freaks, aż po współczesne interpretacje. Kultura masowa dodatkowo zasilała ten lęk prawdziwymi przypadkami, jak działalność seryjnego mordercy Johna Wayne’a Gacy’ego, który w wolnym czasie występował jako Pogo the Clown podczas lokalnych imprez.

Inne tytuły warte uwagi

Poza wymienionymi produkcjami istnieje szereg mniej znanych, ale równie wartościowych horrorów z klaunami. Terrifier (2016) przedstawia brutalne działania Arta the Clown — niemego psychopaty, którego kreacja dorównuje intensywnością największym ikonom gatunku. Film nie oszczędza widza i serwuje ekstremalną przemoc w surowej, niskobudżetowej estetyce.

Killer Klowns from Outer Space (1988) to z kolei camp science fiction horror, w którym pozaziemskie istoty przybierające postać klaunów najeżdżają małe amerykańskie miasteczko. Produkcja celowo idzie w kierunku absurdu, oferując mieszankę grozy i śmiechu w duchu kina exploitation.

Warto również wspomnieć o Clownhouse (1989) — niskobudżetowym horrorze o trzech zbiegłych pacjentach zakładu psychiatrycznego, którzy mordują cyrkowców i przebierają się w ich kostiumy, by terroryzować dom trojga braci pozostawionych samych na weekend. Film zyskał status kultowego mimo kontrowersji związanych z działaniami reżysera poza planem.

Horrory o klaunach mogą być rzeczywiście przerażające. Jeśli lubisz ten rodzaj kina, koniecznie sięgnij po jeden z mrocznych filmów z udziałem tych postaci, a już nigdy nie odwiedzisz wesołego miasteczka z tym samym spokojem co wcześniej.

1 komentarz

  1. celinka Odpowiedz

    Nienawidzę klaunów. W ogóle nie dziwię się, że tak często postać klauna przewija się w horrorach. A do wesołego miasteczka i tak nie pojdę bo nie lubię 😀

zostaw komentarz