Whitney Houston, Sinead O’Connor, Cher, The Beatles — znają ich miliony. Ich piosenki, głosy, koncerty na niejednej osobie pozostawiły niezapomniane wrażenie. Mało kto jednak wie, że największą popularność zdobyli śpiewając cudze kompozycje. Królowie coverów, bo tak o niektórych z nich się mówi, rozsławili obce utwory bardziej niż osoby, które śpiewały je jako pierwsze.
1. Whitney Houston – I will always love you
2. Sinead O’Connor – Nothing compares to you
3. Roberta Flack – Killing me softly
4. Johnny Cash – Hurt
5. Cher – The Shoop Shoop Song
6. The Beatles – Twist and shout
7. Joe Cocker – With a little help from my friends
Whitney Houston — balladowy evergreen z „Bodyguarda”
To niekwestionowany numer jeden wśród coverów wszech czasów. Na początku była to piosenka country śpiewana przez Dolly Parton we wczesnych latach 70. XX wieku. Prawdziwą popularność zyskała dwie dekady później, kiedy na warsztat wzięła ją popularna już wtedy, niespełna 30-letnia Whitney Houston.
Nagrała ją wyłącznie na potrzeby ścieżki dźwiękowej do filmu Bodyguard. Nikt nie przypuszczał, że ten utwór stanie się jej sztandarowym hitem, z którym będzie kojarzona już na zawsze. Houston nadała ballad душевną intensywność, której brakowało oryginałowi — głos artystki budował emocjonalne crescendo aż do kulminacyjnego „And I will always love you”, które elektryzowało słuchaczy na całym świecie.
Do dziś piosenka pozostaje jednym z najczęściej odtwarzanych utworów podczas uroczystości okolicznościowych i ceremonii ślubnych, choć mało kto pamięta, że pierwotnie opowiadała historię rozstania artystki z menedżerem, nie zaś romantycznego pożegnania kochanków.
Sinead O’Connor — wideoklipu, który wstrząsnął światem
Piosenka została napisana w latach 80. przez Prince’a. Zresztą do tej pory artysta wykonywał ją na swoich koncertach (przed śmiercią w 2016 roku). Nieco inną wersję Nothing compares to you nagrała w 1990 roku Sinead O’Connor.
Co więcej, artystka jest kojarzona głównie z tym utworem — pomijając oczywiście skandale z darciem zdjęcia papieża czy opowiadaniem o swojej chorobie psychicznej i miłosnych uniesieniach. Siła jej wersji tkwiła nie tylko w głosowej ekspresji, ale też w minimalizmie aranżacji oraz ikonicznym teledysku — ujęcie twarzy O’Connor z łzą spływającą po policzku przeszło do historii videoklipu.
Prince początkowo nie był zachwycony, że to właśnie irlandzka wokalistka odniosła sukces z jego kompozycją. Z czasem jednak przyznał, że jej interpretacja ujawniła potencjał, którego sam nie dostrzegał w pierwotnej wersji nagranej dla zespołu The Family.
Roberta Flack — ballada, która ujęła kruche emocje
Kto nie zna tego pięknego wyciskacza łez w wykonaniu właśnie Roberty Flack? Niewiele osób jednak wie, że to nie ona zaśpiewała ten hit jako pierwsza. Pierwsza była Lori Lieberman w 1971 roku. Roberta zaśpiewała ją dwa lata później i to ona rozsławiła Killing me softly na całym świecie.
Piosenka była później coverowana przez licznych artystów (m.in. Fugees w wersji hip-hopowej z 1996 roku), ale nikt nie zaśpiewał tego tak jak Roberta Flack. Jej jazzowo-soulowa interpretacja wydobyła z tekstu głębię uczuć, o jaką trudno było w bardziej pop-rockowej aranżacji Lieberman.
Flack nagrała utwór po tym, jak usłyszała go w radiu i natychmiast poczuła do niego emocjonalny dystans — paradoksalnie, to właśnie ten dystans pozwolił jej zbudować przestrzeń dla słuchacza, w której mógł umieścić własne doświadczenia i tęsknoty. Wynik? Pięć tygodni na szczycie Billboard Hot 100 oraz Grammy w kategoriach Record of the Year i Song of the Year.
Johnny Cash — pożegnalny testament legendy country
Przez wielu krytyków Hurt uważany jest za najlepszy cover wszech czasów. Początkowo śpiewany przez zespół Nine Inch Nails w latach 90. XX wieku, w aranżacji industrialnej, pełnej elektronicznych szumów i dystonansów.
Wersja Casha nadała tej balladzie zupełnie innego charakteru. Została ona nagrana na rok przed jego śmiercią i stała się nieoficjalnym podsumowaniem życia artysty. Nikt inny nie zaśpiewa tej piosenki tak dojrzałym i pełnym emocji, cierpienia i bólu głosem, jak właśnie Johnny Cash.
Teledysk do utworu — z ujęciami starzejącego się Casha, archiwalnymi nagraniami oraz obrazami z jego muzeum — był równie przejmujący co sama muzyka. Trent Reznor, lider Nine Inch Nails, po obejrzeniu wideoklipu przyznał wprost: „Ta piosenka już nie należy do mnie. Należy do niego”. Cash przekształcił industrialny manifest bólu w osobistą elegię, w której każde słowo brzmiało jak wyznanie na łożu śmierci.
Cher — retro-soul w służbie filmowej ścieżki dźwiękowej
Pierwszy raz ta piosenka była śpiewana przez Betty Everett równo 50 lat temu (dziś minęło już ponad 60 lat od premiery). Już wtedy stała się ona prawdziwym hitem. Po przeszło 25 latach nowe życie tchnęła w nią Cher, a to za sprawą filmu, w którym zagrała, czyli Syreny.
Nie można powiedzieć, że Cher się na niej wylansowała, bo była wtedy już bardzo znaną artystką, ale The Shoop Shoop Song poznały nowe pokolenia, które z pewnością by o tej piosence nie usłyszały, gdyby nie ta wersja. Cher nadała utworowi lekką, zabawną energię, która doskonale komponowała się z klimatem lat 60. odtworzonym w filmie.
Co ciekawe, pierwotna wersja Betty Everett była bardziej r&b-owa i zmysłowa, podczas gdy interpretacja Cher zyskała pop-rockowy posmak i stała się jednym z najważniejszych singli z jej dyskografii lat 90. — choć sama artystka raczej nie uważała tego utworu za szczyt swojej twórczości.
The Beatles — rock and rollowy dynamit z Liverpoolu
Nawet tak znany na całym świecie zespół jak The Beatles ma na koncie cover. Twist and shout pierwotnie było śpiewane przez The Top Notes w 1961 roku. Niecałe dwa lata później nastolatki szalały już na punkcie tej piosenki śpiewanej przez Johna Lennona.
Warto wspomnieć, że utwór ten był jeszcze wielokrotnie coverowany przez różnych artystów. Ale to właśnie wersja Beatlesów — nagrana w jednym, legendarnym ujęciu na końcu sesji nagraniowej albumu Please Please Me — zyskała status absolutnego klasyka.
Lennon miał wtedy przeziębienie i ledwo mówił, ale producent George Martin poprosił go o ostatni wysiłek. Rezultat? Surowy, chropowaty wokal, który brzmiał tak, jakby artysta wydzierał się z całych sił — dokładnie to, czego potrzebowała ta piosenka. Beatlemani do dziś uważają Twist and shout za jeden z najbardziej energetycznych utworów w dorobku zespołu, choć paradoksalnie nigdy nie napisali ani jednej nuty tego kawałka.
Joe Cocker — bluesowa reinterpretacja przeboju Beatlesów
Piosenkę The Beatles z kolei zaśpiewał Joe Cocker, a pierwotnie wykonywał ją Ringo Starr. Ciężko mówić o tym, w której wersji piosenka odniosła większy sukces, bo wszystkie numery The Beatles stawały się automatycznie hitami, ale wykonanie Cockera nadało temu utworowi zupełnie inny charakter.
I otworzyło mu drogę do sukcesu, bo był to jego pierwszy wielki przebój. Cocker zwolnił tempo, dodał mosiężną sekcję dętą, wprowadził bluesową harmonię wokalną i przekształcił pogodną piosenkę Ringo w hymn o przyjaźni i wzajemnym wsparciu — brzmiący jak gospel śpiewany w zadymionym klubie.
Występ z tą piosenką na festiwalu w Woodstock w 1969 roku uczynił z Cockera ikonę rock and rolla. Jego sceniczna ekspresja — gra na niewidzialnym pianinie, konwulsyjne ruchy ciałem — stała się równie rozpoznawalna jak sama muzyka. Paul McCartney przyznał po latach, że wersja Cockera „sprawiła, iż poczuliśmy się, jakbyśmy usłyszeli tę piosenkę po raz pierwszy”.


No proszę, jakich ciekawych rzecz się dowiaduję! Nie maiłam pojęcia, że te piosenki są coverami A już w wielkie osłupienie wprawiła mnie informacja o piosence Whitney. No chyba zaraz spadnę z krzesła!!
Dwie pierwsze zbiły mnie z nóg 😉
Rzeczywiście nie miałem pojęcia, że to covery.