Hospicja dziecięce w Polsce, pomagajmy

W Polsce to temat, o którym ciągle mówi się niewiele. Każdy dorosły wyobraża sobie życie zgodne z naturalnym rytmem — dzieci dorastają, zakładają rodziny, a dopiero w późniejszych latach opiekują się starzejącymi się rodzicami. Nikt nie planuje scenariusza, w którym to niemowlę albo nastolatek zmaga się z chorobą nieuleczalną.

Jednak takie tragedie dotykają setki polskich rodzin rocznie. Istnieją ludzie oraz instytucje gotowe pomóc — chociażby w niewielkim stopniu — oswoić się z tym, co wypełnia codzienność rodziców i bliskich. To właśnie dziecięce hospicja. Miejsca bardzo potrzebne, choć zapomniane przez państwo w dyskusji budżetowej i niedofinansowane w stopniu odpowiadającym realnym potrzebom. Skoro rządzący nie chcą zapewnić odpowiedniego wsparcia, może warto, żeby zrobili to zwykli ludzie?

Jak pomagać chorym dzieciom?

Pomagać dzieciom w hospicjach można na wiele sposobów — właściwie nie istnieje taki, który byłby zły czy niewłaściwy. Każda forma zaangażowania ma swoją wartość i przynosi konkretne rezultaty, choć wymaga różnego poziomu zaangażowania emocjonalnego i czasowego.

Wolontariat — pomoc bezpośrednia i jej konsekwencje

Po pierwsze, można zostać wolontariuszem — osobą regularnie odwiedzającą hospicjum, spędzającą czas z podopiecznymi, czytającą im książki, wspólnie rysującą lub po prostu rozmawiającą. Ale to zadanie niezwykle trudne pod względem psychicznym. Nawet osoby z silnym charakterem i bogatym doświadczeniem życiowym mogą mu nie podołać. Pomagając w hospicjum trzeba liczyć się z tym, że osoba, którą będziemy się opiekować i której staramy się poprawić komfort ostatnich tygodni czy miesięcy, w pewnym momencie odejdzie.

Wiele osób pracujących w hospicjach — zarówno zawodowo, jak i w ramach wolontariatu — podkreśla, że niejednokrotne przeżywają to tak, jakby odchodził im ktoś bliski z rodziny. Spotkania kilka razy w tygodniu, wspólne chwile radości i smutku potrafią zbliżyć mocniej niż niektóre relacje rodzinne. To emocjonalna inwestycja, która niesie za sobą także ból straty.

Mimo odpowiedzialnej i wymagającej psychicznie pracy wolontariusze często podkreślają, że w pomaganiu innym odnaleźli sens życia. Działanie na rzecz hospicjum nauczyło ich empatii, wrażliwości na potrzeby drugiego człowieka i rozwinęło ich emocjonalnie w sposób, jakiego nie dałoby żadne szkolenie czy kurs psychologiczny. Kto raz zaraził się pomocą drugiemu człowiekowi, na pewno szybko się w tego nie wyleczy — tak mówią sami zaangażowani.

Wsparcie finansowe

Większość hospicjów dla dzieci w Polsce istnieje dzięki hojności prywatnych osób i firm — nie dzięki stabilnemu, gwarantowanemu finansowaniu ze środków publicznych. Każde z nich na swojej stronie internetowej umieszcza komunikaty o możliwości przekazania 1% podatku, który możemy co roku przekierować na leczenie i opiekę nad ciężko chorymi dziećmi.

Oprócz tego każdy z nas może dokonać jednorazowej darowizny na rzecz wybranego hospicjum — wiele placówek oferuje przelewy online, stałe zlecenia lub wirtualne skarbonki. Nawet niewielkie kwoty, jeśli wpłacane regularnie przez setki osób, zapewniają stabilność finansową instytucji i pozwalają planować długoterminową opiekę.

Przekazanie 1% — procedura i znaczenie

Mechanizm przekazywania 1% z rozliczenia rocznego PIT to prawdopodobnie najprostsza i najbardziej dostępna forma wsparcia. Wystarczy w deklaracji podatkowej wpisać numer KRS wybranego hospicjum. Nie kosztuje nas to nic — ta część podatku i tak trafia do budżetu państwa, ale my decydujemy, że zostanie przekazana konkretnej organizacji pożytku publicznego.

Dla hospicjów kwoty zebrane z 1% stanowią często główne źródło przychodów pozwalające pokryć koszty leków, sprzętu rehabilitacyjnego, wynagrodzeń pielęgniarek i psychologów. Bez tego mechanizmu wiele placówek musiałoby ograniczyć zakres działalności lub całkowicie zaprzestać przyjmowania nowych podopiecznych.

Artyści pomagają

Wielu artystów — muzyków, aktorów, sportowców — oferuje koncerty charytatywne i występy, z których cały dochód ze sprzedaży biletów jest przekazywany na rzecz hospicjów dla dzieci. Takie wydarzenia mają podwójną wartość: zbierają fundusze i jednocześnie podnoszą świadomość społeczną o problemach opieki paliatywnej nad dziećmi.

Sezonowo pojawiają się też aukcje na serwisach transakcyjnych, gdzie można wesprzeć instytucje kupując rzeczy należące do znanych osób — podpisane płyty, koszulki meczowe, rekwizyty filmowe. Ceny osiągane na takich aukcjach często wielokrotnie przekraczają wartość rynkową przedmiotu, bo kupujący świadomie dokładają „od siebie”, wiedząc, że pieniądze trafią na dobry cel.

Zbiórka nakrętek

Poza oczywistym wsparciem finansowym hospicja ratują swoją ciężką sytuację budżetową innymi, kreatywnymi akcjami. Jedną z nich jest zbieranie nakrętek, do czego namawia między innymi Lubelskie Hospicjum dla Dzieci im. Małego Księcia. Akcja ta zatacza już coraz szersze kręgi — do zbiórki przyłączają się szkoły, przedszkola, osiedla, firmy.

Zebrane nakrętki zawożone są do firm recyklingowych, które płacą za każdy kilogram i przygotowują tworzywo sztuczne do przetworzenia w produkty codziennego użytku — od pojemników po elementy wyposażenia wnętrz. 1 kilogram to około 500 nakrętek, więc warto odkładać każdą jedną i przyczyniać się do pomocy innym. W samym Lublinie istnieje ponad 100 punktów, gdzie można oddać nakrętki — stoją w szkołach, urzędach, centrach handlowych — i mamy pewność, że trafią one do hospicjum.

Dlaczego nakrętki są tak ważne?

Zbiórka nakrętek to forma zaangażowania dostępna dla absolutnie każdego — nie wymaga pieniędzy, tylko świadomości i regularności. Dzieci uczą się segregacji odpadów i odpowiedzialności za środowisko, dorośli widzą konkretny efekt swojego działania (kolejne worki pełne nakrętek), a hospicjum zyskuje dodatkowe źródło dochodu. To klasyczny przykład działania, które niewiele kosztuje, ale przynosi wymierne korzyści.

Wolontariat — jak zacząć?

Sposobów na pomoc jest naprawdę mnóstwo, wystarczy tylko chcieć się pofatygować i sprawdzić, w jaki sposób można to zrobić. Większość hospicjów prowadzi szkolenia dla kandydatów na wolontariuszy — nie trzeba mieć medycznego wykształcenia ani wieloletniego doświadczenia w opiece. Wystarczy otwarte serce, kilka godzin w tygodniu i gotowość do nauki.

Program szkoleniowy zazwyczaj obejmuje podstawy opieki paliatywnej, komunikacji z chorym dzieckiem i jego rodziną, zarządzania emocjami i wypalenia. Po szkoleniu nowy wolontariusz jest wprowadzany stopniowo — najpierw towarzyszy doświadczonej osobie, potem powoli przejmuje samodzielne zadania.

Żadne miejsce nie jest złe, nawet hospicjum — zwłaszcza jeśli patrzymy na nie nie jak na „dom smutku”, ale jak na przestrzeń, w której godność, szacunek i miłość mają pierwszeństwo przed cierpieniem. Warto pomyśleć o tym, że robiąc coś, co dla nas nie ma wielkiego znaczenia — poświęcając jedno popołudnie w tygodniu, przekazując 1% z podatku, zbierając nakrętki — możemy komuś poprawić jakość życia i sprawić, że się uśmiechnie. A jak mówił Janusz Korczak: Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat — nie zważając na okoliczności, w jakich ten uśmiech się pojawił.

zostaw komentarz